Proces
W lustrzanym odbiciu Procesu, Magdalena Łapińska, Teatrakcje.pl, 23.04.2008

Ostatni weekend marca w Teatrze Współczesnym w Warszawie stał pod znakiem premiery "Procesu". Spektakl został wyreżyserowany przez Macieja Englerta. Przedstawienie budziło od samego początku wiele kontrowersji i wątpliwości. Czy Borys Szyc, odtwórca głównej roli, podoła wyzwaniu? Jak wypadnie spektakl, który jednym z większych przedsięwzięć w tym teatrze, od wielu lat? Jak się okazuje wątpliwości były zupełnie bezpodstawne. Znany głównie z komediowych ról, Borys Szyc znakomicie radzi sobie również w repertuarze poważniejszym. Widać, że aktor dobrze czuje się na scenie i w roli, choć odegranie Jóżefa K. to dla Szyca wyzwanie zarówno pod względem fizycznym jak i psychicznym. Postać stworzona przez młodego aktora jest wielowymiarowa, głęboka i niejednoznaczna w odbiorze. Mimo, że widz doskonale wie, iż Józef K. jest niewinny, chwilami jego postępowanie przedstawia się jako negatywne i nie do końca szczere. Można bez przesady stwierdzić, iż jest to jedna z ważniejszych ról Borysa Szyca w jego teatralnej karierze, jeśli nie najważniejsza. Na pewno nie przejdzie niezauważona. Na uwagę zasługuje również niemała rola Piotra Garlickiego, odtwarzającego postać Adwokata Hulda, który na scenie przechodzi diametralną przemianę - z lojalnego przyjaciela przeistacza się w bezwzględnego wyzyskiwacza oskarżonych. Doskonały występ zaliczył także Janusz R. Nowicki. Ze swego epizodu Nadzorcy stworzył on rolę na długo zapadającą w pamięci. Nie można pominąć również młodziutkiej (w 2007 roku skończyła warszawską Akademię Teatralną), ale jakże utalentowanej aktorki, Katarzyny Dąbrowskiej. Wykreowała ona bardzo przekonującą, a zarazem niełatwą w ocenie postać Leni, pielęgniarki i opiekunki Adwokata. Dziewczyna na początku sprawia wrażenie dobrej, niewinnej, jednak wraz z rozwojem akcji, podobnie jak Adwokat, pokazuje swoją prawdziwą twarz, która nie prezentuje się już aż tak pozytywnie. Sam spektakl jest długi i ciężki w percepcji. Stanowi to jednak jego ogromną zaletę - atmosfera stopniowo wytwarzana podczas rozwoju wydarzeń, fantastycznie odzwierciedla beznadzieję położenia, w jakim znalazł się K. Nastrój przedstawienia doskonale odwzorowuje panującą w powieści Kafki klaustrofobiczność sytuacji, która dopada Józefa K. Podobną rolę spełnia tutaj scenografia stworzona przez Marcina Stajewskiego. Dekoracja utrzymana jest w ciemnych kolorach, głównie czarnym, a powietrze gęstnieje od unoszącego się kurzu. Konieczność rozgrywania akcji Procesu w wielu miejscach mogła sprawiać twórcom przedstawienia problem. Jednak i tę niedogodność pokonano w prosty, pomysłowy sposób umieszczając dwa czarne, ruchome bloki, które po sprawnym przesunięciu, przenoszą bohaterów w inną przestrzeń. Ponadto urządzenie sceny charakteryzuje się ciasnotą, nagromadzeniem elementów scenograficznych i rekwizytów co także trafnie ukazuje osaczenie głównego bohatera. Widz już przy pierwszym zetknięciu z dekoracją trafia bez problemu na myśl przewodnią spektaklu - bezradność człowieka wobec problemu, z jakim przyszło mi się zmierzyć. Resztę klaustrofobicznego poczucia sytuacji Józefa K. dopełnia oszczędnie dozowane światło i głucha, niepokojąca muzyka towarzysząca kluczowym momentom akcji. Koniecznie należy wspomnieć o ostatniej i chyba najmocniej przemawiającej do widza scenie spektaklu. Jest to moment, kiedy dwóch mężczyzn wyprowadza Józefa K. Wiadomo już, że wszystkie starania głównego bohatera o ułaskawienie, spełzły na niczym. Symbolem końca Józefa K., jest zasłonięcie białym płótnem sprzętów używanych przez prokurenta. Kiedy Józef zostaje zabity, w głębi sceny ukazuje się reszta postaci, obserwująca egzekucję K. z niemą aprobatą. Widzów tych, usadzono na teatralnych krzesłach, naprzeciwko prawdziwej publiczności, tworząc jej lustrzane odbicie. Żaden z bohaterów nie przejął się śmiercią K.- co ukazuje ich bezwzględność w obcowaniu z rzekomymi oskarżonymi. Widowisko zostało dobitnie zakończone, nikogo nie obszedł tragiczny los Józefa. Cały spektakl tworzy uderzająco wiarygodną w dzisiejszych czasach opowieść o historii człowieka osaczonego, nie mogącego wydostać się z coraz ciaśniejszej sieci nieporozumień i nonsensu. Przedstawienie bezsprzecznie godne polecenia i skłaniające do refleksji.

Deklaracja dostępności