Chłopki
Chłopki - Bohaterki, Katarzyna Jakubiak, dziennikteatralny.pl, 29.12.2025

„Chłopki" - reż. Sławomir Narloch - Teatr Współczesny w Warszawie

Spektakl „Chłopki" w reżyserii i adaptacji Sławomira Narlocha powstał w oparciu o książkę o tym samym tytule, nominowaną do Nagrody Nike, autorstwa Joanny Kuciel-Frydryszak. W sztuce zostały również wykorzystane fragmenty nagrań wspomnień prababci reżysera, Heleny Pluty. Jest to inscenizacja będąca hołdem dla kobiet pochodzenia chłopskiego, których historia przez wieki pozostawała niezauważona i niedoceniona.

W spektaklu przedstawione są historie kilku chłopek, w różnym wieku, z różnych rejonów Polski, ale połączone losem poddaństwa, ciężkiej pracy, braku możliwości rozwoju i perspektyw. To obraz zakazów i nakazów. Autorzy skupiają się wyłącznie na tej złej i ciężkiej stronie życia chłopek. Motywem przewodnim jest uciemiężenie kobiet i konsekwentnie ukazywane kolejne losy bohaterek, które niby już nieaktualne, ale wciąż żywe, bo w niektórych kręgach niewiele się zmieniło. Chociaż nie wszystkie kobiety będące przedstawicielkami warstwy społecznej chłopów były bite, gwałcone, poniżane i nie mogące się rozwijać, to jednak w tym przedstawieniu, to właśnie tym drugim składany jest hołd. Minęły dziesięciolecia, a kobiety wciąż walczą o swoje prawa, choć w porównaniu do początku ubiegłego wieku, na którym skupia się fabuła i tak jest nieporównywalnie łatwiej i lepiej.

Poznajemy losy młodziutkiej dziewczynki, właściwie dziecka, które od samego początku narażone jest na dominację, żeby nie powiedzieć mocniej, chłopców, mężczyzn, którym wydaje się, że są ich właścicielami, panami życia i śmierci. Poruszająca historia młodej dziewczyny, której największym marzeniem jest posiadanie butów, żeby móc chodzić do szkoły, kształcić się i wreszcie wyrwać z biedy i ciężkiej pracy na roli. Pozostaje w pamięci bohaterka - dosłownie i w przenośni, która rodzi dziecko za dzieckiem i jak się kiedyś mówiło na wsi co rok to prorok, aż przy dziewiątym umiera. Nie miała wyjścia, wiedza o antykoncepcji była zerowa, a nawet jeśli, to i tak uważana za grzech. W tamtych czasach religia była świętością i nadawała sens ludzkiemu istnieniu.

Spektakl wielokrotnie porusza kwestie wiary, jako dominującej w świadomości ówczesnych ludzi. W potrójnej roli możemy zobaczyć świetną aktorkę, Joannę Jeżewską, wcielającą się między innymi właśnie w Matkę Boską, ukazaną jako postać kobieca przychodząca na ratunek innym kobietom.

Niewielką, chociaż bardzo znaczącą rolę odgrywa także Agnieszka Pilaszewska, która jak zawsze tworzy arcydzieło mając nawet ograniczone możliwości. W postać narratora, prawnuka, ale też brata jednej z bohaterek wciela się Marcin Stępniak. Jest jedynym mężczyzną na scenie. Wprowadza widzów w świat jednej z bohaterek, chociaż nie będącej na scenie, nieżyjącej już prababci reżysera, której wspomnienia możemy usłyszeć z nagrań, jakie po niej pozostały. Bardzo dobry zabieg artystyczny, nadający realności spektaklowi i jeszcze bardziej zbliżający widza do postaci.

Do spektaklu zaangażowany zostały muzyczki, których gra jest po prostu perfekcyjna i niezwykle wzbogaca odbiór sztuki. Nie bez znaczenia jest fakt, że zespół muzyczny tworzą same kobiety, w składzie: akordeon Anastazja Gizińska, skrzypce Wioletta Jakubiec oraz wiolonczela Katarzyna Stasiewicz. Przyśpiewki ludowe w wykonaniu aktorek, przy ich akompaniamencie to osobne historie, budowane na muzycznym przekazie.

Warto wspomnieć również o imponującej scenografii autorstwa Martyny Kander. Nie tylko oddaje charakter życia codziennego chłopek, ale wprowadza pewien rodzaj mistycyzmu, takiego znalezienia się ponad czasem, a może czasami... Uwagę przyciągają dekoracje stworzone ze struktury przypominającej ziemię, doskonale nawiązującej do tematyki kobiet roli. Nie mniejsze wrażenie tworzą kostiumy Anny Adamek, będące odzwierciedleniem każdej z bohaterek, zachowując przy tym pierwowzór strojów chłopskich.

„Chłopki" Sławomira Narlocha to spektakl dla kobiet i o kobietach, chociaż mężczyźni też powinni go obejrzeć. Nie jednak kobieta z pewnością identyfikuje się z postacią jedną czy drugą, nie można jednak zapominać również o tym, że życie nigdy nie jest jednostronne i nawet na tej biednej polskiej wsi były też kobiety szanowane i szczęśliwe, na miarę swoich czasów oczywiście. Świat się zmienia, a my razem z nim.

Deklaracja dostępności