Chłopki
Dziś i przedwczoraj, Tomasz Zbigniew Zapert, DoRzeczy, 26.12.2025r.

Dwie grudniowe premiery teatralne w stolicy odwołują się do teraźniejszości oraz przeszłości.

Tytuł „Niewyczerpany żart” zdaje się sugerować, że widownię czeka wieczór humorystyczny. Nic bardziej błędnego! Akcja sztuki wystawionej na Scenie przy Wierzbowej toczy się w dwóch lokalizacjach. Elitarnej akademii tenisowej szlifującej talenty białego sportu oraz ośrodku dla alkoholików i narkomanów. Niejako obrazuje to awers oraz rewers amerykańskiego medalu.

Presja sukcesu, odczuwalna na każdym kroku w kuźni sportowych talentów, doprowadza kandydatów na czempionów do sięgnięcia po zakazane specyfiki. To prolog drogi wiodącej ku zatraceniu. Zresztą uzależnienie jest przywoływane na scenie niezwykle detalicznie. Alkoholowe względnie narkotykowe ciągi uwypukla kolaż przypadkowych, wtrąconych względnie niedokończonych zdarzeń, dialogów, czy też skrótów myślowych.

Niemałych skrótów musiał dokonać również autor inscenizacji monumentalnej (1136 stron!) powieści Dawida Fostera Wallace’a. Postmodernistycznego prozaika, który po wieloletniej walce z depresją zmarł śmiercią samobójczą w wieku 46 lat.

Życie odebrał sobie także James – założyciel tenisowej uczelni. Prowadzi ją jego operatywna małżonka imieniem Avril (wyborna Sławomira Łozińska), zaś jednym z adeptów jest ich syn, nastoletni Hal Incandenza. Obserwujemy funkcjonowanie wysoce snobistycznej instytucji oraz postawy ich uczniów. Nierzadko mocno zmanierowanych. Poznajemy również braci Hala. Niepełnosprawnego, zagubionego, stęsknionego towarzystwa Maria oraz Orina futbolistę, trawionego niespełnieniem i egzystencjalnymi lękami.

Po sąsiedzku działa klinika dla uzależnionych. Ukrywa się w niej Don Gately, którego narkotykowy wir skierował na szlak przestępczy. Opieka nad pacjentami – a mamy do czynienia z wielce bogatą reprezentacją rozmaitych schorzeń psychicznych (kłania się sławetny dokument Marka Piwowskiego pt. „Korkociąg”) – pomaga mu okiełznać własne słabości.

Dramat nafaszerowany agresją nie tylko werbalną – zagmatwany, chaotyczny, słowem niełatwy w odbiorze – punktuje wszechobecny i coraz modniejszy konsumpcjonizm. Ale ukazuje też atrofię relacji interpersonalnych. Postępującą niestety. Zastanawia mnie, jak widzowie odczytają sens tego ekstrawaganckiego spektaklu. Czterogodzinnego!

O połowę krócej trwa w Teatrze Współczesnym inscenizacja „Chłopek”. Poczytnej książki Joanny Kuciel-Frydryszak, której dodatkową reklamę napędził spór finansowy pomiędzy autorką, a edytorką. Silnie eksponowany medialnie. Publikacja, wpisująca się w nachalnie lansowaną dziś myśl (?) definiowaną terminem ludowa historia Polski, była już przetworzona scenicznie. Teatr im. Heleny Modrzejewskiej w Legnicy zideologizował treść literackiego pierwowzoru. Szczęśliwie wersja przedstawiona przy ulicy Mokotowskiej 13 w Warszawie stara się unikać publicystyki.

Z zachwytem oglądamy, podziwiając kunszt aktorski (Joanna Jeżewska, Monika Kwiatkowska, Monika Pawlicka, Agnieszka Pilaszewska, Ewa Porębska, Natalia Stachyra, Kinga Tabor, Elżbieta Zajko, Marcin Stępniak) poruszające misterium pamięci wiejskich kobiet. Żon i matek. Heroicznie i mozolnie doświadczonych pracą na roli, w oborze, kurniku, stajni, ubóstwem, wychowywaniem potomstwa, chorobami, przeciwieństwami losu… Nader istotną rolę w tym wpadającym w oku i ucho widowisku gra folklor. Oberki, przyśpiewki, pieśni, tańce (szczególnie ten z wiadrami, puentujący akt pierwszy!) współtworzą nastrój. Dopełniany poprzez fragmenty wspomnień prababki reżysera. Przywołujące koleje chłopskich przeżyć na przestrzeni dziesięcioleci. Dzięki temu nie obcujemy z symbolami zniewolenia społecznego, lecz postaciami obciążonymi bagażem nierzadko traumatycznych doświadczeń. Powstało przedstawienie pełne emocji, przykuwające uwagę publiczności i – wyrażam nadzieję – skłaniające ją do przemyśleń.

Teatr Narodowy (Scena na Wierzbowej), David Foster Wallace „Niewyczerpany żart” Reżyseria i adaptacja: Kamil Białaszek.

Deklaracja dostępności