|
|
Rok 1971
Włodzimierz Perzyński
Lekkomyślna siostra
Reż. Andrzej Łapicki.
Scen. Andrzej Cybulski.
Premiera na scenie przy ul. Czackiego 3.IV.1971 r.
|
"Lekkomyślna siostra" otrzymała bardzo piękną obsadę - Antonina Gordon-Górecka z ogromną kulturą i finezją gra Helenę Topolską a Zdzisław Mrożewski jej męża Henryka. Marta Lipińska sprawiła niespodziankę w roli brzydkiej, śmiesznej, starzejącej się panny Ady, w tytułowej roli oglądamy Barbarę Wrzesińską, jej męża, Władysława gra Kazimierz Rudzki, Jan Englert - Janka Topolskiego, Andrzej Łapicki - Olszewskiego oraz Marian Czyżewski - lokaja. [...]
To dobre przedstawienie. Dobrze, z nerwem poprowadzone, ładnie grane...
(EL ŻM.)
Zwierciadło nr 24, 13.VI.1971 r.
...jest tam rola co się zowie, zagrana przez Martę Lipińską. Kuzynka Ada w jej wykonaniu jest prześmieszna, a młoda aktorka, która już ról udanych ma na swoim koncie niemało - pokazała publiczności, że w farsie i w komedii też można na nią liczyć, że potrafi być naprawdę inna zupełnie.
BETA
Życie Literackie nr 17, 25.IV.1971 r.
▲
Lew Tołstoj
Potęga ciemności
Przekład: Jerzy Pomianowski
Reż: Erwin Axer Scen: Ewa Starowieyska.
Muzyka: Zbigniew Turski
Premiera 8.VII.1971
|
To nie jest sztuka na lipiec. Ponury i ciężki dramat; przedstawienie trwa ponad trzy godziny; na scenie trzaskający mróz, aktorzy chodzą w kożuchach, pot im spływa z czoła - także widzom na widowni. Na szczęście Teatr Współczesny wkrótce jedzie na urlop i "Potęgę ciemności" będzie grał w nowym sezonie, na jesieni i w zimie. Ale czy jest to sztuka nawet na jesień i zimę? [...]
[Erwin Axer] bronił się skutecznie przed wszelką rodzajowością na rzecz wydobycia ogólnoludzkiego dramatu moralnego. Nosicielem tego dramatu jest Nikita - świetna kreacja Tadeusza Łomnickiego. Wiejski Don Juan, dziwkarz i byczek rozpasany, głupawy kłamca, potem pijak i brutalny mąż, zbrodniarz i wreszcie załamany grzesznik. Łomnicki od początku zaznacza elementy uczciwości Nikity, pokazuje całą jego ewolucję w sposób niesłychanie przekonywający, z prawdziwą wirtuozerią środków aktorskich. Chwilami sprawia wrażenie jakby się bawił tą wirtuozerią, swoimi umiejętnościami, modulacjami głosu (kapitalny w wielkiej scenie pijackiej). Jakby mówił: popatrzcie jak ja to umiem robić! I rzeczywiście umie to robić doskonale, wzorcowo.
W "Potędze ciemności" dochodzą do głosu: Bóg, pieniądze i namiętności erotyczne.
A także sumienie. To sumienie, które nie daje spokoju Nikicie i ocala jego ludzkie wartości.
Bóg w cerkiewnym wydaniu wśród tych "ludzi prawosławnych" obecny jest w przedstawieniu w bardzo pięknej scenografii Ewy Starowieyskiej: ikony w tle z motywami ołtarzowymi. Do tego dochodzą oszczędne elementy naturalistyczne dla określenia zmieniających się miejsc akcji.[...]
Bóg cerkiewny jest też w pieniach i muzyce Zbigniewa Turskiego. I przemawia ustami Akima, ojca Nikity.[...] Akima gra Henryk Borowski stwarzając małe arcydzieło. Zabawny w swym bezładnym gaworzeniu, wzruszający w bezsilnym oburzeniu, pyszny w rozmowie z Mitryczem (Jarosław Kuszewski), odsłaniającym na chłopski rozum mechanizm działania banków, a właściwie w ogóle kapitalizmu, co Akim kwituje tylko jednym słowem : obrzydliwość.
August Grodzicki
Życie Warszawy 13.VII.1971 r.
Złą rzeczywistość stwarzają u Tołstoja kobiety; to jest obsesja pisarza, z która ten i ów chciałby może dyskutować. Obsesja uwierzytelniona w warszawskiej "Potędze" trzema rolami: Haliny Mikołajskiej (Matriona), Teresy Lipowskiej (Anisja), Stanisławy Celińskiej (Akulina). Mikołajska jest naprawdę wspaniała w swej chłopskiej przebiegłości, determinacji, w zgodzie na wszystko, co zdarza się najgorszego, i w próbach zaradzenia złu... złem jeszcze większym. Ani przez moment nie pozwala odczuć, że te wiekową chłopkę gra aktorka, która ma w swoim repertuarze role księżniczek, intelektualistek, artystek. Lipowska i Celińska, w odmiennych sytuacjach, grają erotyczną zachłanność - i potrafią to pokazać z wdziękiem lub namiętnością, ale przerażająco.[...]
"Potęga ciemności" w Teatrze Współczesnym ma klasyczną, dojrzałą formę tradycyjnego teatru, co w sferach snobistycznych może wywołać pobłażanie. Zarazem jest to jedno z niewielu, a może nawet jedyne przedstawienie minionego sezonu o takim napięciu moralnego niepokoju, o tak głębokiej trosce o ludzki kształt naszego świata.
Zygmunt Greń
Życie Literackie nr 32, 8.VIII.1971
Erwin Axer uczy kolegów-reżyserów szacunku dla pisanego słowa. W czasach, kiedy tekst pisarza staje się dla wielu artystów teatru - i aspirantów do tego tytułu - tylko partyturą, często pretekstem, a nieraz balastem, którego należy się co prędzej pozbyć - pietyzm, z jakim Axer odnosi się do dzieła pisanego, dawno lub mniej dawno, pisanego w Polsce czy poza Polską - wzrusza, a zarazem wprawia w melancholię swoim coraz rzadszym żeglowaniem przeciw prądowi.
Zbyt mistrzowski to reżyser, by obawiał się pomówień o akademizm, posądzeń o staromodność. Czechow, teraz Tołstoj - to jego świadome odwołania się do dawnego teatru, a zarazem do coraz dziś rzadszego kunsztu solistów aktorskich wkomponowanych w zgodną grę kolektywu.
Axerowska "Potęga ciemności" demonstruje świetny w swoim rodzaju teatr, który nie musi starać się o zaszokowanie widza, o sprowokowanie go do aktualnej dyskusji, o odebranie mu wrażenia ekspozycji olśniewających, muzealnych wartości.
Tak ze starej sztuki Tołstoja powstało widowisko, jakiego wolno się było spodziewać, widowisko nieskazitelne, przeciwko teatralnym eksperymentom i ekstrawagancjom, które tak często ostatnio zawodzą, drażnią, śmieszą i w ostatecznym wyniku psują dobre imię teatru, dobry smak widza.
"Potęga ciemności" w Teatrze Współczesnym jest klasycyzująca i realistyczna, wychuchana i zagrana z tą sprawnością, bez której Teatru Współczesnego sobie nie wyobrażamy.
Jaszcz
Trybuna Ludu 15.VII.1971
▲
Pavel Landovsky
Pokój na godziny
Przekład: Jan Całka.
Reż. Aleksander Bardini.
Scen. Ewa Starowieyska
Premiera na scenie przy ul. Czackiego 18.XII.1971 r.
|
Lektura sztuki [...] nie zapowiada aż takich rozkoszy teatralnych. Ale Teatr Współczesny jest przede wszystkim teatrem aktorskim, a na swej małej scenie na Czackiego spektakle są zawsze powyżej pułapu tekstu. Tak jest i teraz. Znowu sztuka małoosobowa, ale jaka obsada! Henryk Borowiki (Fano), Zdzisław Mrożewski (Hanzel), Barbara Sołtysik (Zuzia) i Jan Englert (Ryszard). I jeszcze dwa nazwiska, które podpisują tylko dobre przedstawienia: Aleksander Bardini (reżyseria) i Ewa Starowieyska (scenografia).
Stefan Polanica
Słowo Powszechne, 27.XII.1971 r.
▲
|
|