Najdroższy
Najdroższy” Vebera. Uśmiechy losu w Teatrze Współczesnym, Adrianna Adamek-Świechowska, www.wiadomości24.pl, 2013.12.17

Teatr Współczesny w Warszawie odnosi sukcesy za sprawą sztuki Francisa Vebera w reżyserii Wojciecha Adamczyka. „Najdroższy” skutecznie bawi, demaskując podszewkę ludzkich zachowań i złudę współczesnych priorytetów.

W warszawskim Teatrze Współczesnym od marca oglądać można nową francuską komedię bulwarową znanego twórcy popularnej farsy „Kolacja dla głupca” - Francisa Vebera w reżyserii Wojciecha Adamczyka. Publiczność, wypełniająca kompletnie widownię, bawi się doskonale, reagując salwami śmiechu na błyskotliwe dialogi i zaskakujące sytuacje. Znakomita gra aktorów sugestywnie kreuje krzywe zwierciadło współczesnych absurdów, takich jak ten, że o pozycji w społeczeństwie nie decyduje wykształcenie i kultura osobista człowieka, ale jego stan posiadania, jak też fakt, że sukcesy społeczne stają się udziałem ludzi nieuczciwych w wyniku podstępnych intryg i oszustw. Sztuka z powodzeniem przekonuje, że w pogoni za luksusem zatraca się prawdziwą wartość życia, jaką jest bezinteresowna miłość.

Ulubiony bohater Vebera – swoisty indywidualista w świecie drapieżnych materialistów - w tym wypadku niezaradny życiowo François Pignon (postać grana przez Andrzeja Zielińskiego), samotny, bezrobotny prawnik, dozorujący apartament Jonville`a, milionera, a zarazem jego ojca chrzestnego, nieopatrznie wprawia w ruch machinę, która obraca się przeciwko niemu. Pragnąc przynajmniej pozornej poprawy losu, zapewniającej poczucie osobistej godności w kontakcie z odrzucającymi go bliźnimi, wikła się w zainicjowaną przez siebie grę pozorów, która przynosi spodziewane rezultaty, ale pociąga za sobą trudne do zaakceptowania skutki uboczne. Okazuje się, że nawet urojony czy wyimaginowany majątek staje się ciężarem nie tylko ze względu na spokój sumienia, ale nade wszystko z uwagi na bezwzględne i wyrafinowane zakusy innych osób. Fałszywa gra prowadzi do zagubienia siebie i odgradza od zdolności do rzetelnego porozumienia uczuciowego, które nadarza się za sprawą pełnej bezinteresownego wdzięku Olgi (w tej roli Katarzyna Dąbrowska).

Ostatecznie z fatalnej matni, w jaką się wplątał na własne życzenie Pignon, angażując do swoich rozgrywek inspektora podatkowego Touluse`a, granego przez Sławomira Orzechowskiego, pojawia się szczęśliwe wyjście z sytuacji. Widz domyśla się go już na początku sztuki, ale doznaje zaskoczenia na skutek żywiołowego zawikłania akcji. Od domniemanego rozstrzygnięcia losu bohatera odwodzą jego uwagę sceny, ukazujące ludzkie pęknięcia moralne i dramatyczne napięcia. Na skutek tych perturbacji rozwiązanie przybiera wprawdzie oczekiwany kształt, ale przyjmuje zarazem niespodziewany wydźwięk. Efekt jest taki, że usilny opór bohatera przed przyjęciem uśmiechu losu i jego przemiana ze zgorzkniałego i udręczonego pechowca w wyzwolonego z chęci odwetu dobroczyńcę skłania widza do refleksji.

Pewnych satyrycznych ostrzy względem rzeczywistości w kraju nad Sekwaną dostarcza fakt, że rzecz rozgrywa się właśnie we francuskim salonie milionera, poddanego kontroli skarbowej. Swoista sytuacja gigantycznego opodatkowania w tym kraju sprawia, że można domniemywać, że zarówno on, jak i inni zamożni usiłują ukrywać swoje prawdziwe dochody. Widzowi nie jest dany wgląd w interesy bohaterów, oprócz chybionego projektowanego biznesu partnera byłej żony bohatera, Marie (Joanna Jeżewska), ale zyskuje pewność, że nie ma w zasadzie nikogo wolnego od skazy oszustw podatkowych. Obawa kontroli paraliżuje Maurina, pracownika banku i kolegę François ze studiów (Dariusz Dobkowski) oraz dekoratorkę wnętrz, Christine (Weronika Nockowska). Ten charakterystyczny rys wydaje się szczególnie zrozumiały we Francji, ale że jest niezbyt odosobniony na świecie, to sprawia, że wszyscy bohaterowie zyskują sympatię widza. Przedstawiona historia ujawnia przy tym, że problemy z kontrolą skarbową sprzyjają rozmaitym przeobrażeniom zawodowym, jakim na przykład w finale zaskakuje Touluse.

Ciekawym tematem ubocznym, ale wysuwającym się na plan pierwszy podczas wybranych etiud scenicznych komedii Vebera, staje się problem funkcjonowania sztuki nowoczesnej. Temat wywołany przez Vebera został wzmocniony przez pomysłową scenografię Marcina Stajewskiego, który wykreował typową przestrzeń przeznaczoną dla snobistycznie usposobionych milionerów. Nowoczesność wystroju wnętrz staje się mimo woli obiektem kpin, nawet ze strony długo nieobecnego właściciela luksusowego apartamentu. Pojawienie się w ostatnich scenach Jonville`a (w tej roli Krzysztof Kowalewski) dopełnia satyryczną ocenę awangardowych dzieł sztuki, które zasadniczo służą wywoływaniu komicznych scen.

Spektakl bawi, ale i zaskakuje komicznym obrotem spraw, gdy życie, będące pasmem pechowych zdarzeń, przeobraża się za sprawą szczęśliwej odmiany losu. W tych okolicznościach scena Teatru Współczesnego staje się widownią osobliwej bajkowej historii, której publiczność nie szczędzi burzliwych oklasków.

 

Stat 4 u